uczą

Koń potrafi nauczyć człowieka rzeczy, których nie da się nauczyć z książki.

Nie dlatego, że zna jakieś wielkie życiowe prawdy.

Po prostu nie udaje.

Jeżeli człowiek jest spięty, koń może to zauważyć.

Jeżeli coś jest dla niego niezrozumiałe, może nie wykonać polecenia.

Jeżeli człowiek się spieszy, koń nie zawsze będzie chciał się spieszyć razem z nim.

A kiedy coś zostanie zrobione dobrze, czasami wystarczy spokojny koń stojący obok.

I właśnie w tej codzienności jest chyba największa wartość kontaktu z tym zwierzęciem.

Cierpliwości nie da się przyspieszyć

Człowiek może chcieć wszystkiego od razu.

Pierwsza jazda.

Pierwszy kłus.

Pierwszy galop.

Pierwszy udany trening.

Pierwsze zawody.

Koń nie zawsze podziela ten harmonogram.

Czasami trzeba powtórzyć coś dziesięć razy.

Czasami wrócić do prostszego ćwiczenia.

Czasami zaakceptować, że dzisiaj nie będzie postępu.

I właśnie wtedy człowiek zaczyna rozumieć, że nie każdą rzecz można przyspieszyć.

Niektóre trzeba po prostu przepracować.

Koń uczy uważności

Podczas jazdy łatwo myśleć o tym, co chcemy zrobić za chwilę.

Ale koń jest tu i teraz.

Trzeba zauważyć, że zwolnił.

Że przestał słuchać.

Że coś go zainteresowało.

Że zmienił napięcie ciała.

Że przestał reagować tak jak kilka minut wcześniej.

Dobry jeździec nie tylko wydaje polecenia.

Obserwuje odpowiedź.

A to jest umiejętność, która przydaje się również poza stajnią.

Uczy odpowiedzialności

Koń potrzebuje opieki niezależnie od tego, czy człowiek ma dobry humor.

Nie można powiedzieć:

„Dzisiaj mi się nie chce, więc zajmę się nim jutro”.

Trzeba zadbać o podstawowe potrzeby.

Nakarmić.

Napoić.

Sprawdzić.

Wyczyścić.

Zapewnić odpowiedni ruch i odpoczynek.

W przypadku własnego konia dochodzą do tego jeszcze koszty, organizacja opieki, wizyty specjalistów i mnóstwo codziennych decyzji.

To szybko pokazuje, że koń nie jest hobby, które można po prostu wyłączyć.

Uczy pokory

Człowiek może mieć doświadczenie.

Może znać teorię.

Może mieć świetnego trenera.

A mimo to któregoś dnia koń zrobi coś zupełnie nieoczekiwanego.

Nie oznacza to automatycznie, że coś jest nie tak.

Po prostu mamy do czynienia z żywym zwierzęciem.

Nie z maszyną.

I właśnie dlatego praca z końmi wymaga pokory.

Zawsze może pojawić się sytuacja, której jeszcze nie znamy.

Uczy, że siła nie zawsze rozwiązuje problem

To jedna z najważniejszych lekcji.

Koń jest od człowieka większy i silniejszy.

Ale w dobrej relacji nie chodzi o to, żeby człowiek ciągle udowadniał, kto jest silniejszy.

Chodzi o komunikację.

O jasne sygnały.

O konsekwencję.

O odpowiednie wyczucie.

O znalezienie sposobu, dzięki któremu koń rozumie, czego od niego oczekujemy.

Im dłużej ktoś pracuje z końmi, tym częściej odkrywa, że najlepsze rozwiązanie nie zawsze jest tym najbardziej stanowczym.

Uczy szacunku do granic

Koń ma swoje granice.

Może czegoś nie lubić.

Może potrzebować więcej przestrzeni.

Może być zmęczony.

Może przestraszyć się sytuacji, która dla człowieka wydaje się zupełnie niegroźna.

Szacunek do tego nie oznacza pobłażania.

Oznacza próbę zrozumienia.

Człowiek zaczyna zauważać, że relacja z koniem nie polega na tym, żeby zwierzę zawsze dostosowywało się do niego.

Czasami to człowiek musi nauczyć się dostosować.

Uczy konsekwencji

Konie bardzo szybko zauważają niespójność.

Jeżeli jednego dnia coś jest dozwolone, a następnego za dokładnie to samo zachowanie koń jest karcony, trudno oczekiwać od niego jasnego zrozumienia zasad.

Dlatego człowiek musi być czytelny.

Nie idealny.

Czytelny.

To ogromna różnica.

Uczy przegrywać

Nie każdy trening jest udany.

Nie każdy start kończy się wynikiem, na który liczyliśmy.

Czasami koń nie zrobi tego, co planowaliśmy.

Czasami człowiek popełni błąd.

Czasami trzeba zejść z konia i powiedzieć:

„Dzisiaj nie wyszło”.

I wrócić następnego dnia.

To bardzo cenna umiejętność.

Nie każdą porażkę trzeba zamieniać w dramat.

Czasami jest po prostu informacją, że następnym razem trzeba spróbować inaczej.

Uczy cieszyć się z małych rzeczy

Pierwszy spokojny galop.

Dobrze wykonane przejście.

Koń, który po raz pierwszy sam podszedł.

Spokojne czyszczenie.

Udany trening po trudniejszym tygodniu.

To dla osoby z zewnątrz może być drobiazg.

Dla jeźdźca może być powodem do ogromnej radości.

Kontakt z końmi zmienia trochę skalę sukcesów.

Człowiek zaczyna zauważać rzeczy, których wcześniej prawdopodobnie nawet by nie dostrzegł.

Uczy, że każdy koń jest inny

Nie ma jednej instrukcji obsługi konia.

Jeden potrzebuje więcej czasu.

Drugi więcej ruchu.

Jeden lubi pracować energicznie.

Drugi najlepiej reaguje na spokojne podejście.

Jeden od razu zaufa człowiekowi.

Drugi będzie potrzebował miesięcy.

I człowiek, który nauczy się to szanować, zaczyna lepiej rozumieć nie tylko konie, ale również ludzi.

Bo ludzie też nie uczą się wszyscy w ten sam sposób.

Czasami koń uczy po prostu zwolnić

W codziennym życiu wszystko dzieje się szybko.

Telefon.

Praca.

Terminy.

Wiadomości.

Samochód.

Kolejne zadania.

A potem człowiek przyjeżdża do stajni.

Trzeba wyczyścić konia.

Przygotować sprzęt.

Sprawdzić kopyta.

Przejść kawałek na padok.

Przez chwilę po prostu stać.

I nagle okazuje się, że przez kilkadziesiąt minut nikt niczego od nas nie chce.

Jest koń.

Jest człowiek.

Jest zwykły dzień.

I to czasami wystarcza.

Ale koń nie jest terapeutą ani nauczycielem życia

Warto powiedzieć to wprost.

Nie każdy kontakt z koniem będzie magicznym doświadczeniem.

Nie każdy koń będzie spokojny.

Nie każda jazda będzie relaksująca.

Nie każdy dzień w stajni będzie piękny.

Czasami będzie błoto.

Czasami będzie zmęczenie.

Czasami coś nie wyjdzie.

Czasami trzeba będzie zrobić coś, na co naprawdę nie mamy ochoty.

I właśnie dlatego te lekcje są prawdziwe.

Nie wynikają z tego, że koń został stworzony po to, żeby czegoś nas nauczyć.

Wynikają z tego, że człowiek musi nauczyć się funkcjonować obok żywego zwierzęcia.

Może właśnie dlatego tak wielu ludzi zostaje przy koniach na lata

Najpierw przychodzą na pierwszą lekcję.

Potem uczą się kłusa.

Później pojawia się galop.

Może zawody.

Może własny koń.

Może praca w stajni.

A czasami po prostu niedzielny przyjazd na jazdę po całym tygodniu pracy.

I nagle okazuje się, że minęło kilka lat.

Koń stał się częścią życia.

Nie dlatego, że nauczył człowieka wszystkiego.

Tylko dlatego, że codzienny kontakt z nim nauczył człowieka trochę inaczej patrzeć na świat.

Wolniej.

Uważniej.

Odpowiedzialniej.

I z większym szacunkiem dla tego, że nie wszystko musi wydarzyć się wtedy, kiedy tego chcemy.

Może właśnie to jest jedna z najcenniejszych rzeczy, jakie można wynieść ze stajni.

Nie wynik.

Nie medal.

Nie perfekcyjny galop.

Tylko świadomość, że po drugiej stronie zawsze jest żywe stworzenie.

I że dobra relacja zaczyna się wtedy, kiedy przestajemy myśleć wyłącznie o tym, czego chcemy od konia, a zaczynamy zastanawiać się również nad tym, czego potrzebuje on.

Klub Jeździecki Wolica
Polityka prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.