
Zaufania między koniem a człowiekiem nie da się kupić.
Nie można go założyć koniowi razem z ogłowiem.
Nie pojawia się również po jednej udanej jeździe.
Najczęściej buduje się bardzo powoli.
Czasami zaczyna się od czegoś zupełnie niepozornego — spokojnego podejścia do boksu, cierpliwego czyszczenia albo chwili spędzonej obok konia bez żadnego konkretnego celu.
I właśnie z takich małych sytuacji może powstać relacja, która później będzie miała ogromne znaczenie.
Koń musi wiedzieć, czego może się po człowieku spodziewać
Konie bardzo dużo uczą się poprzez powtarzalność.
Jeżeli człowiek raz zachowuje się spokojnie, a innym razem podchodzi nerwowo i gwałtownie, dla konia może być to trudne do zrozumienia.
Jeżeli natomiast człowiek jest przewidywalny, koń może stopniowo nauczyć się, że jego obecność nie oznacza zagrożenia.
To nie znaczy, że człowiek musi być zawsze idealnie spokojny.
Każdemu zdarza się gorszy dzień.
Chodzi raczej o pewną spójność.
Koń powinien móc nauczyć się naszego sposobu działania.
Zaufanie zaczyna się od obserwacji
Zanim człowiek zacznie wymagać od konia, dobrze jest nauczyć się go obserwować.
Jak reaguje, kiedy ktoś podchodzi?
Czy odsuwa się?
Czy odwraca głowę?
Czy stoi spokojnie?
Co robi, kiedy słyszy nagły dźwięk?
Jak reaguje na dotyk?
Czy łatwo wraca do spokoju po czymś, co go przestraszyło?
To są informacje.
A im więcej ich zauważamy, tym łatwiej dostosować sposób pracy do konkretnego zwierzęcia.
Bo nie istnieje jeden sposób budowania relacji odpowiedni dla każdego konia.
Czasami najlepsze, co można zrobić, to niczego nie przyspieszać
Wyobraźmy sobie konia, który niechętnie pozwala się złapać na padoku.
Można próbować go gonić.
Można zwiększać presję.
Można też zatrzymać się i zastanowić, dlaczego koń odchodzi.
Być może człowiek kojarzy mu się z końcem swobodnego czasu.
Być może wcześniej ktoś podchodził do niego zbyt gwałtownie.
Być może koń po prostu potrzebuje więcej czasu, żeby zaakceptować nową osobę.
W takiej sytuacji cierpliwość może być znacznie skuteczniejsza niż siła.
Koń powinien mieć prawo powiedzieć „nie”
To bardzo ważna część zaufania.
Koń nie jest maszyną, która ma wykonywać każde polecenie człowieka bez względu na sytuację.
Jeżeli coś go niepokoi, jego reakcja jest informacją.
Nie zawsze oznacza to, że należy natychmiast zrezygnować z zadania.
Ale warto zastanowić się, co dokładnie wywołało reakcję.
Czy koń czegoś nie rozumie?
Czy się boi?
Czy jest zmęczony?
Czy sytuacja jest dla niego zbyt trudna?
Czy człowiek nie wysłał sprzecznych sygnałów?
Dobra praca nie polega na ignorowaniu tych informacji.
Polega na tym, żeby je zrozumieć i odpowiednio na nie odpowiedzieć.
Zaufanie nie oznacza braku zasad
To również bardzo istotne.
Koń może ufać człowiekowi i jednocześnie respektować ustalone zasady.
Właściwie jasne zasady często pomagają w budowaniu poczucia bezpieczeństwa.
Koń wie, czego człowiek od niego oczekuje.
Człowiek wie, jak reagować na zachowanie konia.
Dzięki temu komunikacja staje się bardziej czytelna.
Zaufanie nie polega więc na tym, że koń może robić wszystko.
Polega na tym, że obie strony wiedzą, czego się po sobie spodziewać.
Najpierw ziemia, potem siodło
Relacja z koniem nie zaczyna się dopiero wtedy, kiedy jeździec siada w siodle.
Buduje się ją podczas codziennych czynności.
Prowadzenia.
Czyszczenia.
Siodłania.
Wchodzenia do boksu.
Wyjścia na padok.
Pracy z ziemi.
Nawet podczas zwykłego przechodzenia z jednego miejsca do drugiego.
Jeżeli koń nauczy się, że człowiek jest spokojny, czytelny i konsekwentny, doświadczenia te mogą później pomóc również podczas jazdy.
Dlatego czasami najważniejsza praca z koniem odbywa się wtedy, kiedy nikt nawet nie patrzy na zegarek treningowy.
Człowiek też musi nauczyć się ufać koniowi
To działa w obie strony.
Jeździec może być spięty.
Może bać się, że koń nagle ruszy.
Może nie wiedzieć, jak zareagować.
Koń odczuwa napięcie człowieka i może sam stać się bardziej czujny.
Dlatego budowanie relacji wymaga pracy również nad sobą.
Człowiek powinien nauczyć się spokojnie reagować.
Nie panikować przy każdym nieoczekiwanym ruchu.
Rozumieć sygnały wysyłane przez konia.
I wiedzieć, kiedy warto poprosić o pomoc bardziej doświadczoną osobę.
Zaufanie nie oznacza, że koń nigdy się nie spłoszy
To częsty mit.
Nawet najbardziej zaufany koń może kiedyś przestraszyć się worka poruszanego przez wiatr, nagłego hałasu czy czegoś, czego wcześniej nie widział.
Zaufanie nie sprawia, że koń przestaje być koniem.
Sprawia natomiast, że w wielu sytuacjach może łatwiej wrócić do równowagi i szukać informacji u znanego człowieka.
A człowiek, który zna swojego konia, również lepiej rozumie jego reakcje.
Najwięcej mówi codzienność
Nie podczas wyjątkowego treningu.
Nie podczas zawodów.
Nie wtedy, kiedy ktoś robi zdjęcie.
Tylko w zwykły dzień.
Koń spokojnie podchodzi.
Pozwala się złapać.
Stoi przy czyszczeniu.
Reaguje na głos.
Idzie obok człowieka.
Po trudniejszym momencie wraca do spokoju.
To właśnie z takich drobnych zachowań składa się relacja.
I czasami dopiero po wielu miesiącach człowiek orientuje się, jak bardzo zmieniło się zachowanie konia.
Zaufania nie można wymusić
Można wymusić określone zachowanie.
Można sprawić, że koń wykona polecenie.
Ale prawdziwej relacji nie da się zbudować przemocą ani pośpiechem.
Jeżeli koń robi coś wyłącznie dlatego, że boi się konsekwencji, nie jest to tym samym, co sytuacja, w której rozumie człowieka i czuje się przy nim bezpiecznie.
Dlatego w pracy z końmi tak ważne są cierpliwość, konsekwencja i umiejętność czytania zwierzęcia.
Czasami zaufanie wygląda bardzo zwyczajnie
Nie ma muzyki w tle.
Nie ma wielkiego momentu.
Nie ma nawet świadomości, że właśnie wydarzyło się coś ważnego.
Człowiek stoi przy koniu.
Koń opuszcza głowę.
Przez chwilę nic się nie dzieje.
I właśnie to „nic” może być bardzo dużo warte.
Bo koń, który wcześniej odsuwał się od człowieka, tym razem został.
Nie dlatego, że musiał.
Po prostu został.
I być może właśnie w takich chwilach najlepiej widać, czym jest zaufanie.
Nie jest gwarancją.
Nie jest jednorazowym osiągnięciem.
Jest czymś, o co dba się każdego dnia.
Tak samo jak o każdą dobrą relację.