
Wiele osób po pierwszym kontakcie z koniem mówi coś podobnego:
„On chyba wiedział, że się stresuję.”
To zdanie bardzo często pada w stajniach.
Ktoś podchodzi do konia trochę spięty, ostrożny, niepewny. Koń zatrzymuje się, obserwuje, może spokojniej reaguje albo przeciwnie – staje się bardziej uważny.
Czy koń naprawdę wie, co czujemy?
Nie w taki sposób, jak człowiek rozumie emocje drugiej osoby. Koń nie zna naszych myśli i nie potrafi ich odczytać.
Ale konie są wyjątkowo dobrymi obserwatorami.
I właśnie dlatego kontakt z nimi tak wiele uczy człowieka.
Koń obserwuje więcej, niż nam się wydaje
Konie przez tysiące lat rozwijały zdolność bardzo dokładnego obserwowania otoczenia.
Jako zwierzęta uciekające przed zagrożeniem musiały szybko zauważać zmiany wokół siebie.
Dzisiaj, mimo że wiele koni żyje w zupełnie innych warunkach, ta uważność nadal jest częścią ich natury.
Koń zwraca uwagę między innymi na:
- sposób, w jaki człowiek się porusza,
- napięcie ciała,
- tempo oddechu,
- siłę dotyku,
- ton głosu,
- pewność lub niepewność zachowania.
Dlatego czasami mamy wrażenie, że koń „wie”, co się z nami dzieje.
W rzeczywistości bardzo dokładnie obserwuje nasze sygnały.
Dlaczego zdenerwowany człowiek może wpływać na konia?
Wyobraźmy sobie osobę, która pierwszy raz wsiada na konia.
Może być podekscytowana, ale jednocześnie napięta.
Nieświadomie może:
- mocniej ściskać wodze,
- napinać nogi,
- wstrzymywać oddech,
- wykonywać mniej płynne ruchy.
Koń odbiera te sygnały.
Nie dlatego, że „czyta emocje” w magiczny sposób.
Po prostu reaguje na komunikaty wysyłane przez ciało człowieka.
To jedna z najważniejszych lekcji, jaką daje jeździectwo:
nasze ciało często mówi więcej niż słowa.
Czy strach oznacza, że nie można jeździć konno?
Absolutnie nie.
To bardzo ważne.
Wiele osób przychodzi do stajni z obawą. Czasami mówią:
„Boję się, że koń wyczuje mój strach.”
Ale sam fakt odczuwania stresu nie oznacza, że ktoś nie nadaje się do jazdy konnej.
Wręcz przeciwnie.
Świadomość własnych emocji jest początkiem nauki.
Dobry instruktor pomaga początkującemu człowiekowi zrozumieć, jak pracować nad spokojem, pewnością siebie i komunikacją z koniem.
Nie chodzi o brak emocji.
Chodzi o umiejętność działania mimo nich.
Koń uczy nas spokoju
Jedną z najpiękniejszych rzeczy w pracy z końmi jest to, że zmuszają nas do zatrzymania się.
Koń nie reaguje na pośpiech.
Nie można go przekonać samym zamiarem.
Nie wystarczy pomyśleć: „chcę, żeby poszedł”.
Trzeba nauczyć się komunikacji.
Czasami początkujący człowiek przychodzi na jazdę pełen napięcia, a po kilkunastu minutach zaczyna oddychać spokojniej.
Ruch konia, rytm jazdy i skupienie na chwili obecnej pomagają wyciszyć emocje.
To jedna z przyczyn, dla których tak wiele osób wraca do stajni.
Koń również ma emocje
Warto pamiętać, że relacja działa w obie strony.
Nie tylko człowiek ma emocje.
Koń również może mieć lepszy lub trudniejszy dzień. Może być bardziej ostrożny, bardziej ciekawski albo potrzebować więcej spokoju.
Dobry jeździec nie pyta tylko:
„Czego chcę od konia?”
Pyta również:
„Co koń próbuje mi powiedzieć?”
To właśnie odróżnia jazdę od prawdziwej współpracy.
Instruktorzy widzą to każdego dnia
Osoby pracujące z końmi często obserwują podobne sytuacje.
Ktoś przychodzi pierwszy raz i mówi:
„Ja chyba się nie nadaję, bo bardzo się stresuję.”
Po chwili, kiedy człowiek zaczyna spokojniej oddychać, słucha wskazówek i poznaje konia, sytuacja się zmienia.
Koń również zaczyna reagować inaczej.
Nie dlatego, że wydarzył się cud.
Dlatego, że człowiek nauczył się lepiej komunikować.
Relacja z koniem zaczyna się od zrozumienia
Konie nie czytają naszych myśli.
Ale potrafią bardzo dokładnie odpowiadać na nasze zachowanie.
I właśnie dlatego kontakt z nimi jest tak wyjątkowy.
Uczą cierpliwości, uważności i odpowiedzialności.
Pokazują, że prawdziwa komunikacja nie zawsze wymaga słów.
Czasami zaczyna się od spokojnego spojrzenia, delikatnego ruchu ręki i chwili wzajemnego zaufania.