
„Moja córka po kilku lekcjach wygląda na całkowicie swobodną.
A ja wciąż wszystko analizuję.”
To zdanie słyszymy częściej, niż mogłoby się wydawać.
Rodzice często porównują swoje postępy z postępami dzieci.
I bardzo często dochodzą do wniosku, że są od nich gorsi.
Tymczasem prawda wygląda zupełnie inaczej.
Dorośli i dzieci nie uczą się lepiej lub gorzej.
Po prostu uczą się w inny sposób.
Dzieci częściej próbują. Dorośli częściej analizują.
Małe dziecko zwykle nie zastanawia się długo, czy wykona dane ćwiczenie.
Po prostu próbuje.
Jeśli coś się nie uda, za chwilę podejmuje kolejną próbę.
Dorosły najpierw chce wszystko zrozumieć.
Zastanawia się, czy dobrze siedzi w siodle.
Czy odpowiednio trzyma wodze.
Czy nie popełni błędu.
Ta ostrożność ma swoje zalety, ale czasami sprawia, że nauka staje się bardziej wymagająca.
Doświadczenie pomaga… i czasem przeszkadza
Dorosły wnosi do stajni całe swoje życiowe doświadczenie.
To ogromny atut.
Potrafi słuchać wskazówek, rozumie ich sens i świadomie pracować nad techniką.
Jednocześnie łatwiej przewiduje różne scenariusze.
Czasami nawet takie, które wcale się nie wydarzą.
To właśnie dlatego dorośli częściej odczuwają stres przed pierwszymi zajęciami.
Dzieci nie boją się popełniać błędów
Większość dzieci traktuje naukę jak zabawę.
Nie przejmują się drobnymi pomyłkami.
Po prostu próbują jeszcze raz.
Dorośli bywają dla siebie znacznie bardziej wymagający.
Chcą dobrze wypaść.
Nie chcą się ośmieszyć.
A przecież błędy są naturalną częścią nauki.
Nie świadczą o braku talentu.
Świadczą o tym, że zdobywasz nowe doświadczenie.
Instruktor uczy nie tylko jazdy
Podczas pracy z dziećmi ważne jest utrzymanie ich uwagi i zainteresowania.
Praca z dorosłymi wygląda trochę inaczej.
Instruktor często odpowiada na pytania, rozwiewa wątpliwości i pomaga przełamać niepewność.
To nie znaczy, że dorośli potrzebują więcej pomocy.
Po prostu potrzebują jej w innym zakresie.
Nie porównuj swojej drogi
To jedna z najważniejszych rad.
Jeśli Twoje dziecko po kilku miesiącach wykonuje ćwiczenia z większą swobodą, nie oznacza to, że robisz coś źle.
Macie inne doświadczenia.
Inne cele.
Inny sposób uczenia się.
Najważniejsze jest to, że każde kolejne zajęcia przynoszą postęp.
Nie zawsze spektakularny.
Ale zauważalny.
Historia z ujeżdżalni
Pani Monika zapisała na jazdy siebie i dziesięcioletnią córkę – dla relaksu.
Po kilku tygodniach powiedziała z uśmiechem:
„Ona już wygląda jak urodzona amazonka, a ja nadal zastanawiam się, co zrobić z rękami.”
Instruktor odpowiedział:
„Pani córka jedzie sercem. Pani jedzie sercem i głową jednocześnie. Oboje dojedziecie do tego samego miejsca, tylko inną drogą.”
To zdanie bardzo dobrze pokazuje różnicę między nauką dzieci i dorosłych.
Cierpliwość działa lepiej niż presja
Największym przeciwnikiem dorosłego kursanta często nie jest brak umiejętności.
Jest nim przekonanie, że powinien robić szybsze postępy.
Tymczasem nauka jazdy konnej nie polega na ściganiu się z innymi.
Każda dobrze przeprowadzona lekcja buduje kolejne umiejętności.
Każda godzina spędzona z końmi daje nowe doświadczenia.
To właśnie regularność i cierpliwość przynoszą najlepsze efekty.
Nie ma lepszego ani gorszego sposobu nauki
Dzieci zachwycają spontanicznością.
Dorośli imponują świadomością.
Jedni szybciej przełamują pierwsze obawy.
Drudzy lepiej rozumieją, dlaczego koń reaguje w określony sposób.
Obie drogi prowadzą do tego samego celu.
Do pewności siebie, dobrej współpracy z koniem i radości z każdej kolejnej jazdy.
Dlatego nie warto pytać, kto uczy się szybciej.
Znacznie lepiej zapytać, czy z każdej lekcji wynosisz coś nowego.
Bo właśnie to świadczy o prawdziwym rozwoju.