
„Najpierw muszę trochę poćwiczyć.”
„Jak poprawię kondycję, to zapiszę się na jazdy.”
„Na razie nie dam rady.”
Takie zdania bardzo często słyszymy od dorosłych, którzy marzą o rozpoczęciu nauki jazdy konnej.
Co ciekawe, wiele z tych osób odkłada pierwszą lekcję miesiącami, a czasem nawet latami.
Czy rzeczywiście trzeba być w świetnej formie, żeby zacząć?
Nie.
Ale warto wiedzieć, czego można się spodziewać.
Jazda konna to aktywność, a nie test sprawności
Pierwsza lekcja nie jest egzaminem z kondycji.
Nikt nie oczekuje, że przebiegniesz kilka kilometrów albo wykonasz serię trudnych ćwiczeń.
Instruktor dopasowuje tempo zajęć do osoby, która siedzi w siodle.
Jeżeli dopiero zaczynasz, najważniejsze są bezpieczeństwo, prawidłowa postawa i spokojne oswojenie się z koniem.
Reszta przychodzi z czasem.
Koń nie wykonuje całej pracy
To jeden z najczęściej powtarzanych mitów.
Patrząc z boku, może się wydawać, że jeździec po prostu siedzi, a koń wszystko robi za niego.
W rzeczywistości organizm pracuje niemal przez cały czas.
Mięśnie odpowiedzialne za utrzymanie równowagi, stabilizację tułowia i prawidłowy dosiad są aktywne podczas całej jazdy.
Dlatego po pierwszych zajęciach wiele osób odkrywa mięśnie, o których wcześniej nawet nie wiedziało.
Nie musisz być sportowcem
Regularnie spotykamy osoby, które wracają do aktywności fizycznej właśnie dzięki jeździe konnej.
Nie przychodzą, ponieważ są w świetnej formie.
Przychodzą po to, żeby tę formę stopniowo poprawiać.
To ważna różnica.
Nie trzeba osiągnąć wysokiej sprawności przed pierwszą lekcją.
Można rozwijać ją razem z kolejnymi zajęciami.
Kondycja buduje się naturalnie
Na początku nawet krótka jazda może być odczuwalna.
To normalne.
Z czasem ciało przyzwyczaja się do nowych ruchów.
Poprawia się równowaga.
Rośnie siła mięśni głębokich.
Łatwiej utrzymać prawidłową postawę.
Coraz więcej ćwiczeń wykonuje się z większą swobodą.
To proces, który zachodzi stopniowo.
A co z wiekiem?
To kolejne pytanie, które często słyszymy.
Nie istnieje wiek, w którym organizm przestaje uczyć się nowych umiejętności.
Oczywiście każdy z nas ma inne możliwości i ograniczenia.
Dlatego tak ważne jest indywidualne podejście.
Instruktor dobiera konia i przebieg zajęć do doświadczenia oraz kondycji kursanta.
Nie odwrotnie.
Małe kroki dają najlepsze efekty
Niektórzy chcieliby po jednej lekcji czuć się jak doświadczeni jeźdźcy.
To niepotrzebna presja.
Znacznie lepiej cieszyć się z małych postępów.
Dzisiaj spokojny dosiad.
Za kilka tygodni lepsza równowaga.
Później większa pewność siebie.
Tak właśnie wygląda naturalny rozwój.
Historia, którą warto zapamiętać
Pan Tomasz przyszedł na pierwszą lekcję i już na początku powiedział:
„Uprzedzam, kondycję mam raczej biurową.”
Po zajęciach śmiał się, że najbardziej zmęczyły go mięśnie, których nazw nawet nie potrafi wymienić.
Kilka miesięcy później zauważył jednak coś jeszcze.
Nie tylko lepiej jeździł.
Łatwiej wchodził po schodach, rzadziej bolały go plecy i miał więcej energii na co dzień.
To nie był efekt jednego treningu.
To rezultat regularnego ruchu.
Najważniejsze jest nastawienie
Znacznie większym problemem niż brak kondycji bywa przekonanie, że „najpierw trzeba się przygotować”.
W rzeczywistości właśnie pierwsze lekcje są początkiem tego przygotowania.
Nie musisz być idealnie sprawny.
Nie musisz imponować instruktorowi.
Nie musisz nikomu niczego udowadniać.
Wystarczy, że przyjdziesz z otwartą głową i pozwolisz sobie uczyć się we własnym tempie.
Bo dobra kondycja nie jest biletem wstępu do świata jeździectwa.
Dla wielu osób to właśnie jazda konna staje się początkiem lepszej formy i większej aktywności.